Pielęgnują to co wartościowe i piękne

Aktualności

O znaczeniu KGW dla rozwoju wiejskich społeczności szansach jakie pojawiły się przed nimi po wprowadzeniu istotnych uregulowań prawnych, rozmawiamy z Piotrem  Rycerskim, Szefem Gabinetu Politycznego Wicepremiera Jacka Sasina.

Jakie są Pana wrażenia po spotkaniu z przedstawicielkami kół gospodyń wiejskich, które  odbyło się 22 kwietnia w Jaśle? Jak ocenia Pan to przedsięwzięcie?

Piotr Rycerski: – To świetna inicjatywa, przestrzeń do wymiany poglądów, dzielenia się pomysłami, ale również możliwość wspólnego wypracowywania rozwiązań, których celem jest jeszcze lepsze funkcjonowanie kół gospodyń wiejskich. Po frekwencji i zaangażowaniu uczestników spotkania widać, że to krok w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że na Podkarpaciu takie spotkania będą się odbywały  cyklicznie.

Mam wrażenie, że w ostatnim czasie rozwój kół gospodyń wiejskich mocno przyśpieszył. KGW są bardziej widoczne i aktywne. Z czego to wynika?

– Aktywność kół gospodyń wiejskich jest rzeczywiście zdecydowanie większa. Myślę, że bardzo duży wpływ na to zjawisko mają dwa zasadnicze elementy. Po pierwsze stworzenie ustawy o kołach gospodyń wiejskich i bezprecedensowe rządowe dofinansowania, jakie przez ostatnie lata płynął do tych organizacji. Prawo i Sprawiedliwość postawiło na wsparcie właśnie tych oddolnych inicjatyw, środowisk, które tworzą się naturalnie, których członkami są osoby z jednej miejscowości, znające się, żyjące po sąsiedzku. Jeśli jest dofinansowanie, są pieniądze, to pojawiają się możliwości działania. Koła gospodyń wiejskich zaczęły realizować przedsięwzięcia, na które do tej pory nie było szans. Otworzyły się ścieżki rozwoju, darmowe szkolenia, powstały intuicyjne procedury. Przede wszystkim jednak, pojawiła się chęć ze strony rządzących, aby w końcu wsłuchać się w głos tego środowiska. Koła gospodyń wiejskich bardzo długo były zaniedbane, zapomniane, niedofinansowane, pieniądze szły za to do organizacji w dużych aglomeracjach. Tym samym tworzyły się podziały i ogromna przepaść pomiędzy wsią a miastem, akceptowano model Polski A i Polski B. Prawo i Sprawiedliwość postawiło na zrównoważony rozwój i konsekwentnie realizuje tę politykę. Dziś jadąc przez małe miejscowości, patrząc na nowoczesne drogi, chodniki, zadbane szkoły, widzimy skalę zmian, które się dokonały. Warto o tym pamiętać!

Poruszył Pan kwestię ustawową, co dokładnie zmienił ten akt prawny dla kół gospodyń wiejskich?

– Rząd Prawa i Sprawiedliwości stworzył ustawę o kołach gospodyń wiejskich, która nadała im osobowość prawną, zapewniła szybką i bezproblemową rejestrację oraz uregulowała kwestię pozyskiwania publicznych dotacji. Nowe przepisy jasno określiły formy i zasady zrzeszania się w koła gospodyń wiejskich, tryb ich zakładania oraz organizację. To przełomowe wsparcie rozwoju przedsiębiorczości na terenach wiejskich oraz kultywowania folkloru i polskiej tradycji.

Czym dla Pana są koła gospodyń wiejskich?

Patrzę na nie jak na skarbnicę ludowych zwyczajów, pieśni, strojów, lokalnej kuchni i rękodzieła. Koła gospodyń wiejskich dają możliwość integracji, aktywnego spędzania czasu i twórczego działania. Dzięki zaangażowaniu w podejmowane przez nie inicjatywy, wiele osób odkrywa swoje talenty i rozwija kreatywność. Osoby, które tworzą koła gospodyń wiejskich stoją na straży przeszłości, która ukształtowała ich fundamenty i tradycję, pielęgnują to co wartościowe i piękne.

W społeczeństwie nadal funkcjonuje krzywdzący stereotyp, że koła gospodyń wiejskich są dla kobiet, których zainteresowania ograniczają się do śpiewania ludowych pieśni.

– Jeśli są osoby, które jeszcze tak myślą, to znaczy że nie miały styczności z kołami gospodyń wiejskich. Panie, a coraz częściej Panowie, którzy tworzą te organizacje są bardzo nowocześni, komunikatywni, zaradni i przedsiębiorczy. Wachlarz ich działań jest szeroki i elastyczny, zmienia się w zależności od pojawiających się potrzeb. Nie czekają na specjalne okazje czy zaproszenia do aktywności, ale sami wychodzą z inicjatywą. Pamiętam jak na początku wojny na Ukrainie dworzec w Przemyślu pełnił funkcję głównego przystanku dla uchodźców. Tysiące kobiet i dzieci dniami i nocami przyjeżdżał na terytorium Polski. Panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Bukowcu zaoferowały pomoc, skontaktowały się ze mną i spytały czy pomogę w zorganizowaniu przekazania posiłków dla osób przybywających z Ukrainy. To było wzruszające i budujące doświadczenie. Panie ugotowały mnóstwo pysznego jedzenia, zrobiły to samodzielnie. Kiedy przyjechaliśmy na dworzec i przekazaliśmy pożywienie czuliśmy wielką satysfakcję. To była szybka i konkretna pomoc dla ludzi, którzy naprawdę jej potrzebowali. Panie z Bukowca zareagowały błyskawicznie i dyskretnie, nic w zamian nie oczekując, robiły to z potrzeby serca.

Czyli koła gospodyń wiejskich, to również organizacje posiadające możliwość szybkiego i skutecznego reagowania w różnego rodzaju trudnych  sytuacjach?

– Zgadza się! Dzięki doskonałemu przepływowi informacji potrafią szybko zareagować. Już teraz widzimy, że potrafią działać skutecznie, dynamicznie i z wielkim zaangażowaniem. Łączą pokolenia i są kołem zamachowym dla lokalnych inicjatyw. Dzięki nim obserwujemy rozkwit małych miejscowości i wzrost społecznego zaangażowania. Ważne, aby każdy z nas, w ramach swoich możliwości i kompetencji wspierał te organizacje. Koła gospodyń wiejskich są przyszłością wiejskich społeczności!

Dziękujemy za rozmowę,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *